No. 5

oglądając jeden z programów w ramówce komercyjnych stacji w uszy nie-starej rzuciło się zdanie o jednej uczestniczce tegoż programu taki typ kumpeli. w nie-starej aż się zagotowało. nie ma chyba gorszego zdania, które mogłaby usłyszeć kobieta. kiedy mówi się o czymś takim jak friendzone, to przeważnie narzekają faceci, że fajna laska odrzuciła kumpla, który raczył był się w niej zakochać. i te wszystkie narzekania chłopaków z tejże strefy przyjaźni strasznie wnerwiają nie-starą.

nie-stara była zamknięta w niejednym friendzonie i nie chce już nawet liczyć w ilu. za każdym razem wyglądało to praktycznie identycznie. najpierw szybko się zaprzyjaźniali, bo okazywało się, że łączy ich naprawdę wiele. w sumie, będąc w jednym środowisku nie jest to szczególnie trudne, ale ten wspólny zbiór był szerszy niż z każdym innym człowiekiem. co najważniejsze, po każdym kolejnym ten poszerzony zbiór wspólny się różnił, więc nie była to kwestia wybierania jednego typu mężczyzn. chociaż… była jedna cecha wspólna dla tych przyjaciół*. każdy jeden nigdy nie powiedział wprost o co tak naprawdę w tej relacji chodzi. no, są wyjątki i od tej reguły. w każdym razie… zawsze zaczynało się niewinnie, z chłodnym podejściem od strony nie-starej, bo przecież przyjaźń to bardzo ważna więź i nie można jej psuć niepewnym podejściem do sprawy, ple ple ple…

tak, jednak im dalej w las… przysłowie raczej znane, oprócz tego, że wspólne zainteresowania bardzo są przydatne w każdej relacji, to panowie często nie zdają sobie sprawy, jak podejście w stylu jestem miły, szarmancki i nie szczędzę kobiecie komplementów jest mylące. mylące, do jasnej cholery. zwłaszcza, jeśli na początku się nie nakreśli, że chodzi tylko i wyłącznie o przyjaźń. kiedy panowie zdają sobie z tego sprawę to już jest za późno i cała relacja poszła się ciulać [cytując Olafa z Krainy lodu, bo niekoniecznie słowo, które tu powinno być wstawione należy do słów uznawanych powszechnie za cenzuralne], bo ona, w najlepszym wypadku, jest zadurzona.

przy dobrych wiatrach sytuację da się opanować krótkotrwałą przerwą w kontaktach i udawaniem przez obie strony, że nic się nie stało. owszem, nie-stara też ma kilka takich sytuacji na koncie i dziś faktycznie są w dobrych relacjach – nawet z żonami tychże mężczyzn. hm, może po prostu ich wychowała dla tych żon? kto wie?

niestety, w niektórych, nie ma czego zbierać. po prostu lepiej było całą relację uciąć niż się męczyć sobą nawzajem. a wszystko przez niedopowiedzenia.

jeszcze inny przypadek, to taki, kiedy kobieta (w naszym przypadku, nie-stara) zaczyna słyszeć bajdurzenia, że jest niezwykle ważna, bliska, ba… jedna z najbliższych. i mimo szczerych chęci, to osamotnione kobiece serce jest tak wygłodniałe bycia tą bliską, że opacznie rozumie to, co się kryje w tych męskich szufladkach. i tak chodzą, się zwodzą. niby i on jest wylewny, nie tylko słownie, bo i jest tym ramieniem do oparcia, i ona jest otwarta i wchodzi w to coraz mocniej, ale żadne nie jest w stanie określić o co tak naprawdę chodzi. umówmy się, sami nie wiedzą, a  taka sytuacja może ciągnąć się miesiącami. najgorszym w tym wszystkim jest to, że on stał się tak naprawdę jedyną osobą, która potrafi rozpoznać co się w niej dzieje bez zadawania pytań, wie kiedy zakłada maskę wszystko w porządku, bawię się świetnie, nic mi nie jest. jest jedynym mężczyzną, który jest w stanie ją zrozumieć, kiedy sama siebie nie ogarnia. i wie, że ją kocha, wszakże sam jej to powiedział. jednak nie-stara podjęła jedyną ( i ma nadzieję, że słuszną) decyzję, że odpuszcza. ze zdaniem to jest moja serdeczna przyjaciółka się nie dyskutuje i nie walczy o nic więcej.

czy nie-stara zamknęła kogoś w friendzone? owszem, jednak jeden przypadek był w stu procentach zamierzonym zamknięciem. drugi, nieświadomy – całkowicie. rozbita po rozstaniu dopiero zaczęła się zbierać w sobie. i nie pojęła co się dzieje w tym momencie. później było za późno, kiedy już całkowicie zaryzykowała –  on jeszcze tego samego dnia „zszedł” się z inną.

niebezpieczne są te zabawy damsko-męskie…


*poprzez słowo przyjaźń ma się rozumieć relację damsko-męską, w tym kontekście, jaki jest znany ogółowi społeczeństwa. to słowo zostało jednak użyte tylko i wyłącznie w celu zrozumienia wypowiedzi. nie-stara nie wierzy w przyjaźń przeciwnych płci – już nie. a jeśli chodzi przyjaźń, jako relację dwóch kobiet, bądź dwóch mężczyzn – ma z nią ostatnio ogromny problem i ten temat musi jeszcze przetrawić.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s