No. 10

nie-stara wraz ze świętami odzyskała chęć do czegokolwiek, nadzieję i radość z tego, że żyje. nie spodziewała się tego, zwłaszcza po tak trudnym okresie adwentu. na szczęście, to nie jest od niej zależne. gdyby to było wszystko zależne od niej, to taplałaby się w swoim znanym błotku. w końcu tam cieplutko i miło. jest Ktoś, kto jest silniejszy od jej przyzwyczajeń. ten Ktoś wlał w jej serce na nowo nadzieję. nadzieję, że będzie dobrze. tak po prostu.

wejście w nowy rok uświadomiło jej, że nie umie jeszcze przeżywać swojej samotności. nie umie cieszyć się ze swojego stanu, w jakim się znajduje. a jest to chyba potrzebne, by umieć przeżywać coś w grupie. tej nietypowej, dwuosobowej ale i tej większej – gronie przyjaciół (?). stojąc w oknie i obserwując wybuchające fajerwerki nigdy nie czuła takiej przeraźliwej samotności. przeraźliwej i przerażającej. nie umie być sama. kiedyś słyszała, by móc być z kimś musi* nauczyć się przeżywać swoją samotność. przez pojęcie z kimś nie rozumie tylko tego, że rozpaczliwie chce wyjść za mąż. chodzi tu raczej o wszystkie relacje z ludźmi. coraz bardziej nie umie rozmawiać z drugim człowiekiem, a kiedy już to robi, to jest to niesamowicie płytkie i pozornie sympatyczne. ludzie ją męczą. relacje nie sprawiają jej przyjemności. drażnią ją bardziej, a kiedy jest wśród ludzi to, po prostu, ją irytują.

zauważyła też, jak miejsca potrafią na nowo obudzić serce do działania. sprawiają, że chce się chcieć. przede wszystkim żyć. kilka pierwszych dni nowego roku przypomniało jej, że to, co zarzuciła pół roku wcześniej sprawia jej radość. niesamowitą radość. jednak, jak każde porywy serca są one tymczasowe i naprawdę chwilowe. z tej całej radości, która w niej się obudziła zostało tylko ciche wołanie serca, że chce wracać tam. TAM czuje się bezpiecznie i wie, co ma robić. ot.

postanowień nie ma, pewnie dlatego, że tak łatwiej. jednak woli zdać się na to, co Ktoś ma dla niej zaplanowane. ma za to marzenia, bo marzenia to nie postanowienia, jednak pewne cele, które przed nią stają. tak woli iść przez życie. jeden cel jest praktycznie na wyciągnięcie ręki, potrzeba tylko trochę motywacji, chęci i czasu. pierwsze ma, z drugim ciut gorzej, a trzecie to jak nierealny sen, jednak… wszystko zależy teraz od tego, czy podejmie to wyzwanie.

pozostaje tylko prosić o trzymanie kciuków. klasyczne, w pięści. na różańcu, jak kto woli, co mu pasuje i w czym się odnajduje. odwdzięczy się tym samym, jeśli tylko o to poprosicie, a nawet jeśli nie… to pamięta o tych, którzy tu od czasu do czasu zaglądają.

a następnym razem będzie o komediach romantycznych. o, bo te dzieła zalewają kina, ekrany telewizorów i cały internet. a wnioski nie-stara ma, oj, ma.

*niedawno dostała wykład na temat słowa musi, że tak naprawdę nic nie musi. że nie jest niewolnikiem, że nie jest więźniem tego tragicznego słowa. nie musi zatem nic. może tylko chcieć. tu rodzi się jednak inne pytanie. czego ona chce od życia? czego ona chce chcieć?

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s