No. 11

nie-stara jest pewnego rodzaju królową przypału. niekoniecznie tego, który rozumiemy kiedy robimy dziwne rzeczy w miejscach publicznych. choć i to jest jej nieobce, wręcz doskonale znane. miliony scen, kiedy pali buraka przewija jej się przez głowę. aż szkoda czasu wyliczać. jednak jest królową tych przypałów rozgrywanych w mniejszym towarzystwie, kiedy to nie kontroluje swojego języka i zamiast okazać trochę współczucia, wsparcia, czy czegokolwiek wali tekstem, po którym na pewno ona by się obraziła, a w najlepszym przypadku zrobiłoby jej się po prostu przykro.

ostatni rok był dla niej bardzo trudny, po śmierci przyjaciela nie potrafiła dojść w żaden sposób do siebie. nic nie pomagało, a już tym bardziej brak zrozumienia ze strony innych. tych, którzy powinni być wsparciem, bo sami się okrzyknęli przyjaciółmi, serdecznymi. równiutko po roku odzyskała światełko w oczach i uśmiech nie schodzi jej z twarzy, mimo wszystko. mimo tego, że cholernie jej samotnie w jej mieścinie. mimo tego, że w pracy nie dzieje się kolorowo, bo krążą plotki-ploteczki o pragnieniu zwolnienia jej, bo… za bardzo się stara. uśmiecha się, ma nadzieję, że się ułoży – nie wie jeszcze jak, ale się ułoży i będzie szczęśliwa.

i w tym własnym zadowoleniu chyba zwaliła jedną z najważniejszych relacji. chociaż może to było wcześniej. kiedy musiała się przemęczyć przez pół roku, by dokończyć to, czego się podjęła była okropnie niemiła dla innych. a kiedy już się przemęczyła, skończyła, co miała skończyć – zniknęła na kolejne pół roku. dosłownie, rozpłynęła się w powietrzu i zerwała zasadniczą większość kontaktów. z cichą nadzieją, że ktoś będzie jej szukać. nie szukał, a złość w niej narastała. któregoś dnia pękła i rozpłakała się na środku ulicy wykrzykując, że jej życie nie ma sensu i wszystko, co do tej pory w jej życiu się zadziało. jak można się domyślić – komuś na kim jej zależało bardziej niż na innych. tak. mistrzyni, królowa. po pół roku wróciła do żywych, zaczęła się kontaktować i spotykać. także z tymżetenże poczynił wyznanie na forum, które ją trochę zbiło z pantałyku i… zgasiła to w zarodku. bo jak jej obecność, a konkretniej brak obecności może doprowadzić do całkowitego spieprzenia życia? no i… co dalej? te słowa kołaczą się jej w głowie i nie wie, co robić. takie wyznanie, które potrafi podnieść wartość kobiety – przynajmniej nie-starej. a z drugiej strony zabić w niej pewność odnośnie relacji, którą już w głowie względnie poukładała.

królowa przypału jednak nie zakończyła tego dnia bez innej wtopy. spotkania w większych grupach (liczebność spotkań ok. 50 osób wzwyż) skutkuje tym, że widzisz ludzi różnych. bliższych, dalszych. z jasnym statusem relacji, totalnie zakręconym, nieogarniętym totalnie. nie-stara, po króciutkiej analizie siebie doszła do wniosku, gustuje w tych nieogarniętych totalnie. tenże należy do właśnie takich.

dzień zakończył się tym, że z zaskoczenia nie-stara została zaatakowana pocałunkiem. jednym z takich, które mają czasem miejsce na filmie, czy coś w ten deseń. po wszystkim została sama na przystanku z walącym sercem i mętlikiem w głowie. bo mając z tyłu głowy, że to przecież nie był tenże, to odpowiedziała na pocałunek. tłumacząc sobie, że tymże przecież nigdy nic nie będzie. w końcu jest serdeczną przyjaciółką. takie nie mają szans na więcej, prawda?

co dalej? co dalej? co dalej?

[taaak, miało być o komediach romantycznych. ale po co, skoro życie nie-starej to niezła telenowela?]

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s