No. 12

nie-stara uwielbia komedie romantyczne (tak, bo miało być w końcu o tym… ;)), uwielbia i nienawidzi. kocha je za ich schematyczność i świadomość, że zawsze skończy się to dobrze – nie tak jak w jej życiu. i zarazem za to nienawidzi, bo w jej życiu tak nigdy nie będzie.

otóż… ona i on, obcy sobie ludzie. wpadają na siebie, świat wokół zwalnia – są tylko oni. nikt więcej. niemalże w tej chwili wyznają sobie miłość. później perypetie, typu ona jest zaręczona, on ma dziewczynę. może też być na odwrót. albo ciągle się rozmijają, już są obok siebie, ale nie… jednak on wyszedł 3 minuty wcześniej… różne filmy, różne scenariusze. i naprawdę jest w tym coś, co przyciąga uwagę, bo czemu nie? kto nie lubi, jak coś się dobrze kończy? psychopata jakiś… jednakże, jak się tak zastanowić, to rzadko się zdarza to w tak zwanym normalnym życiu.

i z jednej strony nie-stara nienawidzi tych filmów za to, że nie dzieje się tak u niej, a z drugiej nienawidzi ich za to, że budzą w niej nadzieję, że tak może przecież się zdarzyć, w końcu skądś te scenariusze się biorą – i to nie tylko z wyobraźni, bo być może ktoś to właśnie przeżył. tak, można powiedzieć, że nie-stara zazdrości tego, że tak to jest.

a dlaczego ma te ambiwalentne uczucia w stosunku do tych filmów? bo raz w życiu miała taką sytuację… jako młoda studentka, będąc na pierwszym roku – pełna marzeń, planów i czego tam się jeszcze jest pełnym w tym okresie, była na pewnym weekendowym wyjeździe. ogarniała grupę młodzieży, odpowiadała za całość kulinarną… nie ważne. ważne jest to, że przyjechali wtedy goście. i się stało – starszy od niej o dwa lata, wysoki brunet, ciemne oczy, nieziemski uśmiech, do tego zakazany owoc i wszystko inne nagle przestało istnieć. fajnie, co? pewnie. każda dziewczyna, która nie była nigdy w związku nagle czuje się wyjątkowa, bo jest ten moment. nie-stara nie wie, na ile jest to możliwe jednostronnie, jednak w jej sytuacji działało to w obie strony. i mimo to, że wiedziała, że nie może w to wchodzić, to cały wieczór spędziła z tym chłopakiem. wymiana kontaktów i głębsze wejście w tę znajomość. i zaczęło się… bujanie w jedną i drugą stronę. ona chciała i się bała, on też chciał ale nie mógł się zdecydować na podjęcie decyzji, czy być z nią czy zostać w tym miejscu, w którym był. w końcu, podjął połowiczną decyzję i przyjechał do niej do mieszkania – po ponad roku znajomości. głupia i zakochana nie-stara o mało nie popełniła największego życiowego błędu i nie poszła z nim do łóżka – jednak KTOŚ nad nią czuwał i przywrócił resztki rozsądku. kilka tygodni później on zdecydował, że ją zostawia. ha, przynajmniej godność nie-starej została w pewien sposób uratowana, bo nie dała facetowi tego, czego chciał, bo i tak by ją zostawił. jednak sprawa tak mocno nią tąpnęła, że zbierała się z tego jeszcze do piątego roku studiów. oczywiście, miała gdzieś tam jakieś relacje, gdzie serce zabiło jej mocniej, ale nigdy nic poważnego z tego nie wyszło.

i odkryła, że jedyną komedią romantyczną w jej życiu jest film na ekranie telewizora/komputera/kina. i że książę na białym koniu się nie pojawi, mimo że ten motyw w najnowszej jej ulubionej komedii (którą, nota bene, jeszcze w kinach grają) się pojawił i bardzo jej się podobał. że musi inaczej powalczyć o swoje szczęście…

a póki co, to przeżywa fakt, że pisanie notki na bloga – mimo, że strasznie nieregularnie, to jednak coś pisze idzie jej łatwiej niż napisanie pracy. i to na temat, który ma w małym palcu. przeokropnie ją to męczy i nie wiem, co ze sobą zrobić w tej kwestii. chciałaby już mieć to za sobą i iść dalej… ratunku!

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s