No. 15

niestara jest po kolejnym weselu. utwierdza się w przekonaniu, że nie jest to jej ulubiona rozrywka. choć nie ukrywa, że było to też jedno z najlepszych na jakich była do tej pory. bawiła się wyśmienicie. może dlatego, że wreszcie dostrzeżono w niej kobietę. z wieloma partnerami była na weselach, z każdym z nich bawiła się dobrze. z żadnym jednak nie czuła się tak, jak – jej zdaniem – powinna czuć się kobieta. i nie chodzi tu tylko o to, że ktoś jest obok, poprowadzi w tańcu, porozmawia o niczym. niestara pamięta, jak była w związku, jak w oczach jej ukochanego widziała wielką (na ten moment, bo przecież gdyby było to nadal, to pewnie pisałaby o czym innym) miłość, szczyptę pożądania i pragnienie bycia blisko – fizycznie, emocjonalnie, duchowo i na poziomie rozumu. to te chwile, kiedy od arcytrudnej rozmowy przechodzili do spojrzenia sobie w oczy i ciało przechodził dreszcz. nie, nie tylko pożądania. tylko mieszanki wszystkich aspektów. tego nie zapewni najlepszy partner weselny – nawet najlepszy przyjaciel. tego właśnie doświadczyła – przez kilka godzin, ale te kilka godzin sprawiły, że poczuła się piękna, interesująca i godna wysłuchania.

nie wszyscy pochwalają takie zachowania, jakie zaprezentowała niestara na tym weselu. sama do końca go nie pochwala. jednak nie jest pewna, czego nie pochwala. albo wie, tylko teraz już nic nie zmieni. i ma świadomość, że może powinna w odpowiednim momencie odwrócić się na pięcie i odejść, po prostu. ale… czasem to pragnienie bycia zauważoną wygrywa, kiedy faktycznie się ono dopełnia. przeżycie  tej idealnej nocy było ważnym dla niej doświadczeniem. zaczęła wierzyć w siebie, trochę. ciutenieczkę. ale zaczęła. i mimo, że nic z tego nie będzie, to chyba potrzebowała takich emocji.

nie oznacza to też, że nie odczuwa pewnego dyskomfortu, bo odczuwa. gdzieś tam z tyłu głowy rodzi się pytanie na co ci to było? dlaczego z nim? a może powinnaś się nie zgadzać na takie ustalenia? może nie powinna. jednak się zgodziła i trzeba iść dalej z podniesioną głową.

mimo wszystko, jest szczęśliwa – na swój sposób. mimo tego, że żałuje, że nic więcej z tego nie będzie. pewnie nawet już się nigdy nie spotkają. nie szkodzi (no… może trochę). jest bogatsza o te doświadczenia. i to też jest dobre.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s