No. 16

niestara uśmiecha się nadal na wspomnienie wydarzeń sprzed miesiąca. nie czerwieni się ze wstydu, nie ma moralniaka. jest to dobry znak. kiedyś schowałaby się pod kołdrą i płakała. może i trochę żałuje, że skończyło się to, jak się skończyło. ale… tak na logikę, przecież to nie miało żadnych szans. ona tu, gdzie jest. on tam, daleko. a jednak… serce trochę skamle, ponieważ zawsze ma nadzieję na happy end. zawsze, mimo tego, że zawsze wszystko widzi w czarnych barwach. optymizm nigdy nie był jej jakoś szczególnie bliski… cóż, nikt nie jest idealny.

jednak zastanowiła się nad tym wszystkim. oczy otworzyła jej bardzo bliska osoba, że wśród tych wszystkich mężczyzn, którzy pojawiają się na tapecie niestarej, mają jedną bardzo wspólną cechę – już samego wyglądu przypominają jeden ideał. ideał, który trafił się innej kobiecie, którą kocha najbardziej na świecie. wysoki i przystojny, jasna oprawa oczu – mimo, że zarzeka się, że tak, ale brunet. zawsze największe wpadki emocjonalne przedstawiają jeden typ – i nie, nie jest to absolutnie brunet. i jak zebrać ich wszystkich do kupy, to faktycznie… prawie identyczni.

co do pierwowzoru, to oprócz tego, że wygląda, to jeszcze jest to bardzo kochający, troskliwy, pracowity i zawsze wspierający człowiek. każdej kobiecie życzy, by spotkała takiego mężczyznę. sobie też. teraz może powiedzieć tylko jedno zdanie: tato, podniosłeś za wysoko poprzeczkę, żaden nie doskoczy.

kiedy już sobie uświadomiła, że szuka kogoś, kto będzie miał te cechy, to trochę ją to zdziwiło. zastanowiło. zostawiło w głowie mętlik. zrodziło mnóstwo pytań. przecież nie ma dwóch osób o takim samym uosobieniu, co za tym idzie – nigdy takiej się nie trafi. jednak, czy to oznacza, że skończy się to byciem samotną do końca życia? nie. zdaje się, że będzie trzeba dłużej poczekać na swoje szczęście. przynajmniej taką nadzieją żyje niestara. tylko… im niestara starsza, tym bardziej niecierpliwa.

postanowiła też spróbować się otworzyć na niektóre znajomości sprzed lat. kontakt stracony na kilka lat wrócił, bardzo przyjemnie się rozmawia. cieszy się widząc przemianę tego mężczyzny – tę w sferze emocjonalnej i mentalnej. jednak z każdym spotkaniem ma wrażenie, że nie jest to jej pudełko puzzli, nic nie jest na swoim miejscu. nie czuje się w pełni sobą, jest spięta, niepewna. nie lubi, kiedy ją obejmuje na przywitanie i pożegnanie. no, po prostu, nie. sama nie wie, o co jej chodzi… ale próbuje dalej, żeby nie mogła powiedzieć, że znowu nie walczyła.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s